poniedziałek, 29 stycznia 2018

od zawsze projektowałam

W czasach kiedy w latach 80 - tych i 90 - tych królowały w polskich domach meblościanki i wszystkie odcienie brązów i beżów ... ja już wtedy szalałam.
Z perspektywy czasu widzę, że zawsze było to dla mnie ważne w jakim otoczeniu przebywam. Myślę, że to nie było powszechne żeby nastolatka zaoszczędzone pieniądze wydawała na meble, dywany itp.

Jeszcze jako kilku letnie dziecko zamknęłam się w pokoju i wymalowałam akwarelkami ściany ozdabiając je obrazami z książek z bajkami dla dzieci. Ku wielkiemu delikatnie mówiąc zadziwieniu rodziców pokrywam wytapetowane ściany kolorowymi rysunkami. Cieszyłam się , że na ścianie jest brązowo beżowa tapeta , bo łatwiej po niej malować ... przecież to papier.

Możliwości w tamtym czasie były ograniczone i dlatego np. meble okleiłam czerwoną okleiną w połysku :).

Najbardziej zadziwia mnie fakt mojego wyboru krzesła, stolika i dywanu. Nikomu się to nie podobało :). Plastikowe krzesło kupiłam z uciułanych pieniędzy. Podobnie było ze stolikiem i dywanem.





Serial jaki najbardziej zapamiętałam z tamtych czasów, to "Czterdziestolatek" w tym dwa ulubione odcinki oczywiście dotyczące tematyki wnętrz. W jednym rodzina Karwowskich wynajmuje Iwa z telewizji do zaprojektowania mieszkania. Nie mam pojęcia co mnie tak urzekło w serialowym projektancie wnętrz ale chciałam być taka jak on. Do tej pory zdarza mi się oglądać film tylko dla ciekawych, intrygujących wnętrz. Utkwiła mi też w głowie sztuka "Dusia, Ryba, Wal i Leta" z Adrianną Biedrzyńską i Ewą Błaszczyk, która była przełomowa. Okazało się, że bałagan też jest inspirujący. Na tamte czasy bił z ekranu telewizora kolor scenografii, ubrań aktorek i niebiesko, fioletowych ust Pani Adrianny. Chętnie zobaczyłabym sztukę jeszcze raz żeby sprawdzić czy rzeczywiście taka była kolorowa.