sobota, 27 lutego 2021

Gdzie jesteś, Bernadette?, czyli architekci w filmach

Po amerykańskim kinie nie można się wiele spodziewać i tak też jest w tym wypadku. Częściowo nie rozumiem decyzji o takim tytule produkcji. Domyślam się, że chodzi o poszukiwanie siebie i poszukiwanie głównej bohaterki w drugiej części filmu. Gdzie jesteś, Bernadette? - Whered You Go, Bernadette? (2019) - film dzięki któremu można częściowo zrozumieć do czego prowadzi zamknięcie się na swoją naturę. Znam, to uczucie kiedy pomysł w głowie tak długo świdruje, aż musi znaleźć swoje ujście. W głównej roli Cate Blanchett, która wciela się w postać zdolnej Panią architekt i przez silne traumy zamyka się na architekturę i na ludzi, a jak wiadomo architektura to ludzie. Jej odmienne podejście do życia widać wyraźnie po wnętrzach. Zimne, mroczne, zachowawcze ale przede wszystkim zaniedbane, niezaopiekowaną są wnętrza starego domu w jakim mieszka po ucieczce od życia. Inaczej wyglądają wnętrza pierwszego domu, które nawet jak na scenografię filmową mają w sobie coś intrygującego. Ciepłe, wypełnione światłem i pełne ciekawych kreatywnych rozwiązań. Akcja filmu rozgrywa się między innymi w Seattle, gdzie bohaterka odwiedza szklaną bibliotekę projektu holenderskiego architekta Rema Koolhaasa. Budynek jest swoistą skomplikowaną logiczną łamigłówką, która zdaje się żyć własnym życiem w oderwaniu od otoczenia. Zgodnie z tym co powiedział autor projektów w jednym z wywiadów „Fuck the context” jego budynki są idealnym odzwierciedleniem tych słów. Radzę zaczekać na napisy końcowe. Na końcu filmu widzimy projekt stacji na Antarktydzie uciekającej przed pękającym lodem. Stację badawczą Halley VI, której projekt opracowali brytyjscy architekci z pracowni Hugh Broughton Architects jest przykładem jak forma architektoniczna i estetyczna współgra ze specyficznym celem oraz szczególnymi warunkami, w których istnieje, jak architektura przysłużyła się poznaniu nieznanej przez wieki krainy, jak wreszcie architekci mogą mieć wpływ na światową naukę. W pobliżu stacji od samego początku istnieje lodowa rozpadlina, którą obserwowano od 35 lat. Tylko że od 2012 roku pęknięcie stopniowo się powiększa i w 2016 roku jego kraniec znalazł się w odległości zaledwie 6 km od zabudowań Halley VI. Z kolei w październiku 2016 roku pojawiła się druga szczelina – tym razem 17 km od stacji. Problem w tym, że najnowsze pęknięcia w lodzie przebiegają w taki sposób, że odrywający się lód mógłby zabrać ze sobą brytyjską stację. Czy to realny scenariusz? Trudno powiedzieć. Stworzone przez glacjologów modele komputerowe nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Zaprojektowany przez Hugh Broughton Architects obiekt może się sam poruszać, pływać, podnosi się na hydraulicznie wysuwanych nogach, a przy okazji… jest ładny. Ci ciekawe, kryterium estetyczne było także brane w konkursie pod uwagę. Zarówno jego organizatorzy, jak i architekci uznali, że przy okazji prowadzonych badań nie ma powodu szpecić Antarktydy – warto budować tam obiekty estetyczne.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza