niedziela, 2 maja 2021

Śląski Loft

Przepiękne wnętrza pofabryczne hal i magazynów mają niewiarygodny potencjał. Wystarczy wprowadzać nowoczesność z poszanowaniem historii i zastałego stanu. Tak pożądana w polskich wnętrzach cegła i beton tam już są i wystarczy delikatnie oczyśćić lub nawet nie. Geneza loftów wywodzi się z Nowego Jorku, a dokładniej z SoHo – jednej z dzielnic Manhattanu. Pomieszczenia pofabryczne służyły artystom raczej za pracownie, aniżeli za mieszkania, w których mogliby na co dzień prowadzić wygodne życie. Powód był bardzo prosty: w wielu loftach brakowało chociażby... ciepłej wody. Wydaje się to wręcz niemożliwe, zważywszy na fakt, iż obecnie wiele milionów ludzi na całym świecie wręcz marzy o tym, aby zamieszkać w centrum Manhattanu. Ceny luksusowych apartamentów wahają się tam od kilku do nawet kilkudziesięciu milionów dolarów. Są to niebywałe sumy w szczególności dla tych osób, które pamiętają poprzemysłowe czasy loftów. Lofty stały się popularnymi miejscami, w których wielu różnych artystów zaczęło tworzyć swoje prace. Malarze, rzeźbiarze, muzycy – lofty stanowiły idealne lokum dla twórców wielu gatunków sztuki. Te poprzemysłowe mieszkania, bardzo przestronne i z wysoko zawieszonymi sufitami, przyciągały lokatorów głównie dzięki bardzo niskim czynszom, jakie w latach 50. i 60. XX wieku przyszło płacić osobom je wynajmującym. Twórcy cenili lofty głównie za ich przestrzeń. Duża powierzchnia wraz z sufitem, który znajdował się wysoko ponad głowami, sprawiały, że wewnątrz loftów można było zmieścić wiele prac. Z tej możliwości korzystali w szczególności artyści związani ze sztuką, która siłą rzeczy wymagała przestrzeni dla rzeźb i wielkoformatowych obrazów. Z czasem artyści zaczęli wynajmować kolejne powierzchnie, tym razem na niższych kondygnacjach. Przeważnie na parterach powstawały galerie sztuki, stanowiące idealne miejsca dla wszelkich wystaw. Twórcy niejednokrotnie pracowali, mieszkali i pokazywali światu swoje prace w jednym budynku. Wszystko to sprawiało, że na Manhattanie zaczęli pojawiać się pasjonaci sztuki i marszandzi, zaś lofty budziły skojarzenia ze sztuką najwyższych lotów, zamiast z mieszkaniami bez ciepłej wody i innych podstawowych potrzeb.
Lofty są swoistym połączeniem surowego stylu i nowoczesności. Tak też zakłada mój projekt wnętrz pofabrycznej hali z przeznaczeniem na cześć dzienną, mieszkalną. Takie miejsca są idealne dla osób ceniących sobie przestrzeń, wielką powierzchnię i dużą ilość światła. Wnętrza są też dla ludzi nie bojących się i miłośników łączenia dwóch całkowicie skrajnych stylów. Z jednej strony mamy surowe elementy, które stanowią oryginalną część tych przestrzeni, a z drugiej strony pojawia się nowoczesne wyposażenie. Apartamenty w loftach stały się synonimem luksusu jak również artystycznym połączeniem starego i nowego. Bogata historia tych wnętrz objawia się na betonowych sufitach, ceglanych ścianach oraz żeliwnych słupach i belkach. Nowoczesność, to materiałach i wyposażenie w meblach kuchennych, wygodne sofy i pozostałe meble. Taka mieszanka sprawia niepowtarzalny wygląd i klimat.

Głogówek, czyli małe podróże

Słońce zaświeciło, a słupek temperatury podskoczył, dlatego zapakowałam ferajnę i ohoj przygodo. Na kierunek wycieczki wybrałam Głogówek, nazywany polską jerozolimą. Nazwa miasta pochodzi od rośliny różowatej - głogu rosnącego na tym terenie. Głóg ma działania lecznicze między innymi na wyeliminowanie duszności i bólu. Głogówek należy do jednych z najstarszych miast w Polsce i na Śląsku. Bardzo urokliwa miejscowość, która zaskoczyła mnie nie tylko architekturą. Powiem tylko tyle, że nie chodziliśmy głodni :) Z historią Głogówka wiążę się jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To tutaj bowiem podczas szwedzkiego potopu w 1655 roku schronił się /od 17 października do 18 grudnia 1655 roku/ król Jan II Kazimierz Waza wraz z żoną Marią Ludwiką. W mieście gościli również: hetman Stefan Czarniecki, słynny barokowy poeta Jan Andrzej Morsztyn, Jakub Sobieski – ojciec króla polskiego Jana III Sobieskiego oraz Ludwig van Beethoven. Zamek w Głogówku to piękna, okazała budowla, jednak pozostająca w stanie mocno naruszonym. W obecnej chwili stanowi własność miasta, budowla jednak jest opuszczona. Zamek nie jest na ten moment udostępniony dla turystów, a Muzeum, które niegdyś się tutaj znajdowało, zostało przeniesione do pobliskiej Baszty Więziennej. Wygląda na obiekt w trakcie remontu. Początki zamku w Głogówku sięgają już czasów średniowiecza, ponoć na przełomie XIII i XIV wieku stała już tutaj książęca warownia Piastów. Obecny, manierystyczny obiekt z elementami baroku, powstał jako siedziba rodu Oppersdorffów. Zamek górny i dolny powstawały w latach 1561-71, za czasów Jana Oppersdorffa. Rozbudowa miała miejsce w XVII wieku, wtedy powstało skrzydło zamku dolnego, które połączyło oba zamki w jedną budowlę. Oppersdorffowie władali zamkiem do 1945 roku czyli do końca II wojny światowej. Ostatnim ordynatem zamku z rodu był Wilhelm Karol Jan, który uciekł przed Armią Czerwoną do zachodnich Niemiec. Zamek nadal dzieli się na zamek dolny i górny. Budowlę zdobią narożne wieże, kamienne portale, dekoracje rzeźbiarskie i kaplica z polichromią Franciszka Sebastiniego.