Przejdź do głównej zawartości

Türkiye

 


Mogłabym napisać, że spełniło się moje kolejne marzenie ale nie. Nie marzyłam, żeby odwiedzić Turcję. Jednak od kiedy pierwszy raz o tym pomyślałam zaczęłam coraz bardziej "jarać" się tym planem. Kiedy to było pierwszy raz ? Nie jadam hamburgerów, hot dogów, kebabów itp rzeczy. Staś wielokrotnie mnie namawiał, wręcz molestował żebym zjadła kebaba. Pytał co by musiało się stać lub gdzie mogłabym takiego spróbować. W końcu odpowiedziałam, że może w miejscu skąd pochodzi. No i się zaczęło

🙂 Jedźmy na kebaba i jedźmy na kebaba ... oczywiście do Turcji. Postanowione ... jedziemy. Nigdy nie byłam w meczecie i ten fakt dołożył się do decyzji o spędzeniu wakacji właśnie w Turcji.
Po powrocie nie rozumiem fenomenu i popularności tego kierunku. Podobno tutaj jeździ najwięcej Polaków. Nie tylko wybierają ten kraj na kierunek wakacji ale również tam mieszkają. Odwiedziliśmy miasteczko Alanya, Side, Manavgat i mimo dużej powierzchni i dużej ilości mieszkańców nazywane są miasteczkami, ponieważ w Turcji miano miasta noszą tylko Stambuł, Izmir, Ankara. Zawsze podchodzę pozytywnie i wolę zauważać tylko plusy. W tym przypadku nie mogę nie wspomnieć o bardzo nachalnym i agresywnym zachowaniu tureckich mężczyzn, a ich wyuczona, sztuczna uprzejmość jest żenująca. Oczywiście nie można generalizować jednak to jest norma. Lokalna przewodniczka zabrała nas do sklepu z futrami i skórami i tu nastąpiło apogeum. Rzuciło się na mnie trzech sprzedawców, równocześnie Jan coś do mnie mówił, Stasio coś pytał i uciekłam nie znajdując w sobie ani grama asertywności. Moja natura introwertyka nie wytrzymała. Pewnie można czegoś się nauczyć od nich w dziedzinie marketingu ale na dzień dzisiejszy nie umiem tego odnaleźć.
W tym okręgu wszystkie nowe budynki wyglądają tak samo dziwnie. Klocki ustawione jeden przy drugim w niewielkich odległościach z zaburzonymi proporcjami. Góra budynku jest szersza od parteru i do tego parter jest nienaturalnie wysoki np na trzy kondygnacje. Myślę, że w dużej mierze wynika z rodzaju życia jakie prowadzą mieszkańcy. Życia opierającego się na wielopokoleniowej rodzinie, która spędza ze sobą bardzo dużo czasu i mieszka razem. Możliwe, że głównym źródłem dochodu takiej rodziny jest handel dlatego na parterach mieszczą się sklepy lub usługi. Nie zmienia to faktu, że wygląda to bardzo dziwnie. Dawno też nie widziałam takiej ilości sklepów z których wylewają się rzeczy, a ich ilość jest przytłaczająca. Rzeczy , które można również zobaczyć lub kupić w Polsce.
Z całej podróży najmilej będę wspominać obiad nad górską rzeką Dimçayı. Restauracja nad rzeką, to klimatyczne, urokliwe miejsce, gdzie siedząc po turecku można odpocząć od upałów. Tutaj tureckie rodziny uciekają właśnie od upałów racząc się śniadaniami, które podobno trwają najkrócej dwie godziny, a stoły uginają się od jedzenia. Platformy z kolorowymi siedziskami umieszczonymi na rzece wyglądają zjawiskowo. W tym miejscu rzeka ma 15 stopni Celsjusza i jedyne na co się odważyłam, to zamoczenie stóp.
Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia jest wzgórze Kale na którym znajduje się seldżucki Zamek w Alanii, czyli Alanya Kalesi. Wjechaliśmy na wzniesienie kolejką, bo w taki upał nie dałabym rady wejść o własnych siłach. Widoki jakie można podziwiać są spektakularne. Mogłabym patrzeć godzinami. Z góry widać plażę Kleopatry rozciągającą się na 2,5 kilometra. Z góry przepięknie wygląda turkusowa woda i złoty pasek. Na wzgórzu oprócz ruin zamku, gdzie należy wejść po drewnianej kładce jest między innymi niewielki meczet Sulejmana, najdłużej panującego sułtana osmańskiego.
Miasteczko Side jest zupełnym przeciwieństwem Alanii. W językach anatolijskich nazwa miasta oznacza granat i dlatego w miejscowej restauracji piliśmy sok z granatu. Polecam. Antyczna część miasta wygląda magicznie z wielkimi głazami z jakich zbudowano mury miasta.
Jednak najpiękniejsze co widziałam, to meczet w Manavgat. Ogromna budowla z czterema minaretami czyli wieżami służącymi do wzywania wiernych do modlitwy. Bardzo bogato zdobione wnętrze w stylu osmańskim. Nie mogłam się napatrzeć na kolorowe płytki, zdobienia na ścianach, witraże i równie bogato zdobione miękkie dywany. Zdobienia opierają sie głównie na ornamentach geometrycznych, kaligrafii czyli wersetów Koranu oraz motywach roślinnych. Mimo takiej różnorodności kolorów i wzorów jest w tym jakiś niespotykany urok. Nie zobaczymy w meczetach rzeźb i postaci świętych jak w kościołach.
Uwielbiam Turcję za herbatę, której jestem smakoszem i pijam ją nawet w upały. Turcja jest jedynym znanym mi krajem w akwenie Morza Śródziemnego, który piją herbatę i to tak dobrą. Prosząc o gorącą herbatę w Hiszpanii czy Grecji widziałam tylko zdziwienie i niedowierzanie. Herbatę dostajemy w urokliwych szklankach o obłym kształcie. Wiadomo, że herbata inaczej smakuje w różnych naczyniach, a najlepiej w szklanych i uważam, że w takich należy ją pić.
Uwielbiam upały, dobre jedzenie i herbatę ... o zgrozo może moje korzenie sięgają tutaj!?



























Komentarze

Popularne posty z tego bloga

trójkąt bermudzki

Za czasów obowiązkowej służby wojskowej Trójkątem Bermudzkim określano trzy miasta - Żary, Żagań i Gubin, a dlatego, że jednostki tam stacjonujące były prawdziwym testem na przetrwanie. Chyba nie muszę dokładnie wyjaśniać samego pojęcia ? Przypominam, że Trójkąt Bermudzki to obszar Atlantyku, w rejonie Bermudów, przez fascynatów zjawisk paranormalnych uznawanego za miejsce wielu niewyjaśnionych zaginięć statków, jachtów i samolotów. W Żarach i okolicach jestem niezmiennie rok w rok w okresie wakacji od 40 lat. Liczba jaką podałam jest dla mnie druzgocącą :). Jednak co roku odkrywam coś nowego albo dostrzegam coś co było dla mnie częścią krajobrazu i wcześniej nie zagłębiam się w historię miejsca. Ziemia Lubuska to jeden z piękniejszych regionów kraju. Lasy zajmują połowę obszaru i z pewnością były świadkami historii jaka toczyła się na tych terenach. O dziwo coraz bardziej doceniam relaksującą ciszę chaszczy. Żary swoją nazwę zawdzięczają prawdopodobnie od wypalania lasów - wyż...

indywidualnie

Kolejny dobry przykład indywidualnego podejścia do projektowania domów. Właściciel nie chciał tyko postawić dom ale zapragnął przekraczać granice i szukać nowych rozwiązań. Zmierzał do wybudowania oryginalnego budynku zwracającego uwagę. Inspiracją pierwszego stała się pierwsza litera nazwiska inwestora. Litera "K" została przecięta i obracana aż do momentu uzyskania odpowiedniej i ostatecznej kompozycji. Litera pojawia się również we wnętrzach w postaci ściany zamykającej klatkę schodową. Poprzecinane czerwone, błyszczące ściany wyglądają obłędnie. Autor projektu : www.a-r-m.com.au www.peterbennetts.com/ Po pierwszej inwestycji domu letniego przyszła kolej na następną. Dom miejski stanął na niewielkiej działce zajmując ją całą. Pierwsze skojarzenie jakie pojawiło się w mojej głowie, to Centrum Pompidou. Paryskie muzeum sztuki współczesnej ma wszystkie instalacje wyprowadzone na zewnątrz podobnie jak w tym budynku. W przypadku domu miejskiego na elewacji zawieszone...

michał anioł wikliny

"W swoich pracach chciałem powiedzieć nie tylko o nowoczesnej formie artystycznej, swoich konstrukcjach rytmicznych i harmonicznych, o materiałach modularnych i mieszkaniu poetyckim, ale głównie o wielkości i bohaterstwie, o miłości, świętości i pięknie – o posłannictwie sztuki w życiu człowieka – rozwijaniu sfery ducha, by zapobiec znikczemnieniu serc." Władysław Wołkowski Władysław Wołkowski, mistrz wiklinowego splotu, który tworząc pejzaże, meble, makaty, ołtarze historii i strojeńce polskie, wzniósł wikliniarstwo z pozycji popularnego rzemiosła do rangi elitarnej sztuki. Jego dzieła w Moskwie nazwano „splotem duszy słowiańskiej”, a w Genewie – „osiągnięciem w skali światowej”, zaś – na gruncie polskim – prof. Wojciech Jastrzębowski nazwał artystę „Michałem Aniołem Wikliny” (Olejarczyk 1996: 4). Za swoje prace otrzymał złoty medal w 1937 roku podczas Wystawy Światowej w Paryżu. Największy zbiór jego prac prezentowany jest w XIX - wiecznym Dworku Machnickich w Olku...