niedziela, 20 maja 2018

Noc Muzeów 2018



Każde muzeum jest zobowiązane do wyznaczenia jednego dnia w tygodniu na darmowe wejścia. Ustanowienie takiego dnia wymaga obowiązująca "Ustawa o muzeach" z dnia 21 listopada 1996 r. Precyzuje to artykuł nr 10, ustęp 2. Każda placówka ma jednak dowolność w wyborze dnia i godzin przeznaczonych na bezpłatne zwiedzanie. Muzeum Śląskie można bezpłatnie zwiedzać we wtorki, wstęp wolny w Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach jest w soboty i niedziele, a Palac Schöna w Sosnowcu w czwartki.

Jednak bez przymusu decydujemy się na kolejki jakie można było zobaczyć wczoraj podczas Nocy Muzeów. Nocne zwiedzanie ma w sobie jakiś nieokreślony urok.


W tym roku odwiedziliśmy Katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Wykłady, projekcje filmów, konkursy, nagrody, a wszystko pod hasłem "Noc Komiksów".
Podczas jednej z projekcji pokazano krótki film o przygodach Antka Srebrnego, bohatera komiksowego - „Wojenna Odyseja Antka Srebrnego 1939–1944". Bitwa pod Monte Cassino 1944”. Serie komiksów tworzonych przy współpracy z IPN przybliżają dorosłym i dzieciom ważne wydarzenia historyczne. Wróciliśmy z trzema zeszytami, a resztę dokupimy na stronie IPN - sklep.





zamki


Widoki Jury nigdy się nie nudzą. Jura Krakowsko-Częstochowska rozciąga się w Polsce południowej, od Częstochowy i Mostowa na północy aż po sam Kraków.Sporo ciekawych miejsc do zwiedzania, a spis wszystkich można przeczytać na stronie www.polskieszlaki.pl i zaplanować wycieczkę.

Zamek w Bo­bo­li­cach zbu­do­wa­ny zo­stał w po­ło­wie XIV wie­ku z ini­cja­ty­wy Ka­zi­mie­rza Wiel­kie­go. Burzliwe losy i ciągła zmiana właścicieli doprowadziła zamek do ruiny.
Dlatego w 1683 jego stan był już tak zły, że cią­gną­cy ze swy­mi woj­ska­mi pod Wie­deń Jan III So­bie­ski pod­czas po­sto­ju w Bo­bo­li­cach wo­lał spę­dzić noc pod na­mio­tem, niż ry­zy­ko­wać noc­leg w bar­dzo znisz­czo­nym już bu­dyn­ku. W 1882 zie­mię, na któ­rej sta­łe opusz­czo­ne już mury, w wy­ni­ku par­ce­la­cji otrzy­ma­ła miej­sco­wa chłop­ska ro­dzi­na Ba­ry­łów.
Ich spad­ko­bier­cy po dłu­gich spo­rach są­do­wych w 1999 od­sprze­da­li ru­i­nę by­łe­mu se­na­to­ro­wi RP Ja­ro­sła­wo­wi La­sec­kie­mu, któ­ry pod­jął się peł­nej jej re­kon­struk­cji.

W tej chwili obiekt jest nie tylko celem wycieczek ale też miejscem, gdzie spotykają się filmowcy. Wnętrza i otoczenie zamku zagrały Wawel w serialu "Korona Królów".





Mieszkańcy zagłębia na krótki wypad mogą wybrać się w pobliże ruin Zamku Rabsztyn. Po­wo­li, acz suk­ce­syw­nie trwają pra­ce ma­ją­ce na celu kon­ser­wa­cję i za­bez­pie­cze­nie za­byt­ku w for­mie trwa­łej ru­iny, a czę­ścio­wo na­wet jego od­bu­do­wę. Jak widać na przykładzie Zamku w Bobolicach, to się opłaca.

Pierw­sza wzmian­ka o zam­ku po­ja­wia się do­pie­ro pod ko­niec XIV wie­ku i nieznane są jego początki. Nieznany jest fundator i czas powstania.



czwartek, 10 maja 2018

lodołamacze



Wnioskuję po długich kolejkach, że lodziarni nigdy za wiele.

Lodziarnie rosną jak grzyby po deszczu. Projekt Lodołamaczy powstał w ekspresowym tempie. Majówka na rynku w Bytomiu upłynęła pod znakiem przepysznych i codziennie świeżych lodów.

Kolor miętowy nasuwa się automatycznie kiedy myślimy o pomieszczeniu w których chcemy się ochłodzić i orzeźwić. W lokalu dominują trzy kolory : biały, miętowy i antracytowy. W przestrzeni, gdzie dostęp światła dziennego jest najmniejszy jest strefa miętowego. Pas bieli dominuje na środku, a antracyt przy witrynie. Ogromne okno, to żywy obraz głównego rynku w Bytomiu. Racząc się przepysznymi wyrobami można obserwować plac tętniący życiem.

Urządzenie zakupione do lokalu posiada innowacyjną technologię do produkcji świeżych lodów na oczach klienta. Taka produkcja pozwala powiedzieć z czystym sumieniem, że jest to lodziarnia, która produkuje rzemieślnicze lody. Nie posiadają żadnych sztucznych dodatków jak mleka w proszku, barwników, chemicznych sta­bilizatorów, czy sztucznych konserwantów. Cały proces produkcji jest widoczny dla konsumentów co stanowi dodatkową atrakcję.

Próbowałam i polecam. Od dzieciństwa nie przepadam i nie jadam lodów. Jednak są nieliczne przypadki kiedy zdecyduje się na taki przysmak. Od Lodołamaczy zdecydowanie tak!


Więcej zdjęć na stronie : conceptjoana.archimental.com

Jak to bywa przy szukaniu pomysłu na wnętrze trzeba trochę czasu. Nie zawsze pierwsza propozycja jest tą spełniającą oczekiwania. Poniżej trzy koncepcje z których ostatnia była tą ostateczną.




wtorek, 8 maja 2018

dom śpiocha


Architektura Charlesa Deatona niewątpliwie wyrazista, gównie ze względu na swoją organiczną formę jednak niekoniecznie użyteczna. Architekt uważał, że ludzie nie są prostokątami i nie powinni żyć w prostokątach jednak projektując Dom Śpiocha nie myślał o kosztach jego utrzymania i dlatego kolejni właściciele mieli z tym nie lada problem. Najważniejsza była wizja i widok roztaczający się z góry Genesee w stanie Kolorado, gdzie stoi dom. Jednak nieśmiertelność i popularność zyskał kiedy zagrał w filmie. Ten szalony dom stanowi miejsce akcji w równie szalonym filmie Woody'ego Allena. W wizji przyszłości reżysera ludzie oddają swoją wolność za nowinki technologiczne podobno ułatwiające życie. Coś komuś to przypomina?

Duża sława jaką przyniosła produkcja filmowa nie pomogła rezydencji trwać w zapomnieniu. Powoli niszczejąc, niezamieszkany z powbijanymi oknami doczeka się nowego właściciela, który wpisał obiekt w 2002 roku do krajowego rejestru miejsc o znaczeniu historycznym.


poniedziałek, 23 kwietnia 2018

366



Fotel Chierowskiego 366 jest klasykiem PRL-u i polskiego modernizmu. Raczej każdy widział choć raz, może siedział, wyrzucił na śmietnik nie wiedząc co robi lub nadal ma w mieszkaniu fotel z roku 1962. Wzór fotela obecnie przeżywa swój renesans. Jego powstanie związane jest z pożarem w Dolnośląskiej Fabryce Mebli w Świebodzicach. Pożar zniszczył całą linie produkcyjną dając szansę na jej odbudowanie pod nowe wzornictwo. Sama nazwa nie kryje jakiegoś tajemniczego szyfru a jest po prostu kolejnym numerem modelu fabrycznego. Fotel był łatwy w produkcji i zarazem przy zachowaniu prostej formy stanowił wysoką jakość estetyczną. Pomimo seryjnej produkcji był trwały ,a po renowacji może przetrwać kolejne lata. Lekka konstrukcja z drewna bukowego, dębowego lub jesionowego z rozchylonymi nóżkami i częścią tapicerowaną wypełniała tak chłonny wtedy rynek w Polsce. Przez długie lata polskie wzornictwo było niedoceniane co wynikało z czasów w jakich powstawało i z tego z czym te czasy się kojarzyły.
Równie niedoceniany był sam projektant. Socjalistyczny przemysł stawiał na markę zakładów stolarskich, autora pozostawiając w zupełnym cieniu. Józef Chierowski w 1952 roku ukończył studia na Wydziale Architektury Wnętrz wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, obecnej ASP. Później na stałe związał się z tym wydziałem kształtując młode pokrojenia prowadząc różne pracownie. Projektował także wnętrza w tym wnętrza Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu i w Kaliszu
Dobra wiadomość dla wielbicieli spuścizny po Polsce Ludowej, fotel 366 znów jest w produkcji. Licencję posiada Firma 366concept.

sobota, 17 marca 2018

muszeka

Mieliśmy i mamy zdolnych i jednocześnie bardzo niedocenianych projektantów. Wśród tych wybitnie uzdolnionych jest Pani Teresa Kruszewska.



Teresa Kruszewska swoją przygodę z projektowaniem i ze sztuką rozpoczęła już w dzieciństwie od częstego zwiedzania Zachęty w ramach nagrody za nieprzyjemne wizyty u ortodonty. Jeździła też ze swoim tatą na budowy, bo chciał żeby jego trzecia córka została architektem. Kiedy wybucha wojna miała 12 lat i trzeba była zarabiać na życie robieniem drewniaków, szydełkowaniem, szyciem ubrań i pieczeniem ciast. Brała udział w tajnych kompletach, a w czasie Powstania Warszawskiego była sanitariuszką.
Od studiów po przez pracę zawodową i jako pedagog warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych zawsze traktowała swój zawód poważnie. Miała misję. Chciała swoimi projektami pokazywać jak można mieszkać ładnie, funkcjonalnie i niebanalnie. Zaprojektowała około stu krzeseł w tym "Muszekę", która stała się ikoną polskiego dizajnu lat pięćdziesiątych. W czasach kiedy brakowało wszystkiego swoje prototypy cięła i kleiła ze sklejki, tektury i papier mache. Cierpiała kiedy to urzędnik decydował o jakości jej projektów. Jak sama mówiła, projektowanie to wymagające zajęcie któremu trzeba poświęcić się do reszty kiedy chce się coś osiągnąć.




Teresa Kruszewska (1927-2014) polska projektantka mebli i wnętrz tworzyła w trudnych czasach a jej dorobek zadziwia do tej pory. Pracowała dla Instytutu Wzornictwa Przesyłowego, Spółdzielni Artystów "Ład" i Centrali Przemyku Ludowego i Artystycznego (Cepelia) oraz dla Centralnego Rozwoju Meblarstwa w Poznaniu.

niedziela, 11 lutego 2018

morze nasze morze

Przyznaję tęsknie już za wiosną, może bardziej za latem. Za wysoką temperaturą, za temperaturą na plusie tym bardziej, że zapasy brykietu już się kończą :)





Rok temu będąc nad morzem odwiedziłam Świnoujście. Dojechanie do miasta może być kłopotliwe ale jest ciekawą przygodą. Przeprawa promowa przez rzekę Świnę jest niecodziennym przeżyciem. Długie kolejki samochodów były codziennością jeszcze przed II wojną dlatego podjęto pracę nad budową tunelu. Oczywiście w tamtym czasie prace zostały wstrzymane i do tej pory nic się nie zmieniło.

Piękne budynki jakie były w mieście rozstały rozebrane, a pozyskany materiał szedł na odbudowę Warszawy. Między innymi do rozbiórki został przeznaczony okazały, strzelisty budynek męskiego Gimnazjum, kościół na Warszowie, domy mieszkalne przy ulicach Narutowicza, Granicznej i Grunwaldzkiej.


Niewątpliwym symbolem miasta stał się wiatrak - Stawa Młyny - z pulsującym światem służącym do nawigacji. Powstał w II połowie XIX wieku kiedy na dużą skalę były prowadzone prace nad usprawnieniem żeglugi między portem szczecińskim a Morzem Bałtyckim, przez Zalew Szczeciński i Świnoujście.




Kolejną atrakcją Świnoujścia jest pruski zespół fortyfikacji. Powstał on w XIX wieku i składał się z czterech fortów. Niestety, do naszych czasów przetrwały tylko trzy: Fort Anioła, Fort Gerharda i Fort Zachodni. Podobno pod fortem jest rozległa i wciąż niedostępna podziemna część. A może tam spoczywa archiwum Bismarcka, wciąż poszukiwane? Fort Anioła budowany na wzór Mauzoleum Hadriana rzeczywiście przypomina dzisiejszy Zamek Św. Anioła w Rzymie tylko zdecydowanie nie ta skala.