niedziela, 11 lutego 2018

morze nasze morze

Przyznaję tęsknie już za wiosną, może bardziej za latem. Za wysoką temperaturą, za temperaturą na plusie tym bardziej, że zapasy brykietu już się kończą :)





Rok temu będąc nad morzem odwiedziłam Świnoujście. Dojechanie do miasta może być kłopotliwe ale jest ciekawą przygodą. Przeprawa promowa przez rzekę Świnę jest niecodziennym przeżyciem. Długie kolejki samochodów były codziennością jeszcze przed II wojną dlatego podjęto pracę nad budową tunelu. Oczywiście w tamtym czasie prace zostały wstrzymane i do tej pory nic się nie zmieniło.

Piękne budynki jakie były w mieście rozstały rozebrane, a pozyskany materiał szedł na odbudowę Warszawy. Między innymi do rozbiórki został przeznaczony okazały, strzelisty budynek męskiego Gimnazjum, kościół na Warszowie, domy mieszkalne przy ulicach Narutowicza, Granicznej i Grunwaldzkiej.


Niewątpliwym symbolem miasta stał się wiatrak - Stawa Młyny - z pulsującym światem służącym do nawigacji. Powstał w II połowie XIX wieku kiedy na dużą skalę były prowadzone prace nad usprawnieniem żeglugi między portem szczecińskim a Morzem Bałtyckim, przez Zalew Szczeciński i Świnoujście.




Kolejną atrakcją Świnoujścia jest pruski zespół fortyfikacji. Powstał on w XIX wieku i składał się z czterech fortów. Niestety, do naszych czasów przetrwały tylko trzy: Fort Anioła, Fort Gerharda i Fort Zachodni. Podobno pod fortem jest rozległa i wciąż niedostępna podziemna część. A może tam spoczywa archiwum Bismarcka, wciąż poszukiwane? Fort Anioła budowany na wzór Mauzoleum Hadriana rzeczywiście przypomina dzisiejszy Zamek Św. Anioła w Rzymie tylko zdecydowanie nie ta skala.




piątek, 9 lutego 2018

secjaliści od oświetlenia

Do listy polskich producentów można śmiało wpisać firmę LABRA.

La­bra jest w 100% pol­skim pro­du­cen­tem opraw oświe­tle­nio­wych w bardzo no­wo­cze­snym sty­lu. Oczywiście taki rodzaj oświetlenia możemy stosować w mieszkaniach, biurach i wszelkich wnętrzach publicznych. Mimo, że Labra jest modą firmą sta­wia na wy­so­ką ja­kość, no­wo­cze­sne roz­wią­za­nia i nie­ba­nal­ną sty­li­za­cję.
Mnie najbardziej przypadły do gustu oprawach FRAAM.


labra.pl

Według miesięcznika Forbes właściciel firmy jest na 56 miejscu wśród najbogatszych polaków. Biznesmen zdecydowanie unika rozgłosu. Lena Lighting S.A. od 2005 roku jest notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Otrzymała szereg tytułów przyznawanych wyróżniającym się przedsiębiorstwom, m.in. „Gazele Biznesu”, „Dobra firma”.
W jednej z moich realizacji znalazły się oprawy tej firmy. W piwnicach biur w Chorzowie ze względu na niewielką wysokość kondygnacji zastosowane zostały niskie plafony OVAL.



www.lenalighting.pl

czwartek, 8 lutego 2018

u Pana Boga za piecem




Cicho, spokojnie może nawet beztrosko. Sandomierz położony na 7 wzgórzach i tym samym nazywany „małym Rzymem” zachwycił nie tylko mnie ale też sporą cześć filmowców. Nakręcono tutaj między innymi "Popioły", "Oko Proroka", "Przyjaciel, wesołego diabła". Ostatnio też popularny serial "Ojciec Mateusz". Z ciekawości obejrzę chociaż jeden odcinek. Miasto jako jedno z najstarszych w Polsce i jedno z tych które Kazimierz Wieki zastał drewniane, a zostawi murowane urzeka na każdym kroku. W XIV wieku z fundacji króla Kazimierza Wielkiego na miejscu drewnianego grodu wzniesiono murowaną gotycką budowlę z wieżą obronną, zbudowaną na planie ośmiobocznym, i murem zamkowym. Zamek niestety po III rozbiorze został przekształcony przez Austriaków w sąd i więzienie, co spowodowało usunięcie wszelkich zdobień i inny układ pomieszczeń. Więzienie zlikwidowano za sprawą interwencji mieszkańców dopiero 1959 roku. Podziemia pod miastem jakie można zwiedzać w Sandomierzu, to nic innego jak piwniczki budowane pod kamienicami i nie ma w nich nic mrocznego. Ziarna prawdy nie ma w tym, że tam straszy.
Jednak najbardziej rzucają się w oczy wszechobecne sady i winnice. Myślę, że w promieniu dobrych 50 km od miasta każdy poletko wypełnione są kępami drzew.

Stanisław Sarnicki, pisarz i historyk, tak w 1585r. charakteryzuje Sandomierz:

"...Jest to miejsce nad podziw wesołe i miłe; uprawiają tu winnice; sady otaczają zewsząd to miasto,
tak, iżby się zdawało, że lasy naokoło widzisz. Znajduje się tam wielka ilość najwyborniejszych owoców;
dlatego też Kazimierz Wielki oraz inni królowie z powodu czystego powietrza i dla weselenia umysłu, często
w tem mieście przebywali. To miłe położenie miejsca, uprzyjemnia jeszcze grzeczność obywateli
sandomierskich, połączona z różnymi rozrywkami. Znajdziesz tam najdokładniejszych medyków, muzyków,
napoje wszelkiego rodzaju, wesołe duchowieństwo, a przy tym jeszcze ryb, miodu, zwierzyny oraz zboża
innych wygód mnóstwo nieprzeliczone"



Około 30 km od Sandomierza znajduje się mała miejscowość Ujazd a w niej pośród zabudowy ogromny zamek Krzyżtopór. Krzyżtopór to największy w Europie północnej kompleks zamkowo-pałacowy którego fundatorem był Krzysztof Ossoliński – wojewoda sandomierski, brat kanclerza wielkiego koronnego Jerzego Ossolińskiego, członek wyśmienitego polskiego rodu. W czasie II wojny światowej w podziemiach zamku chronili się ludzie. Armia Czerwona chciała pozyskać surowiec z zamku na budowę dróg, ale nie była w stanie go rozebrać nawet detonacjami. W 1944 roku urządziła więc w nim magazyny żywnościowe, szykując się na wielką ofensywę 1945r. Reforma rolna w latach powojennych upaństwowiła zamek i przyczyniła się do jego dalszej ruiny. Smutne. Obecnie zamek jest otwarty do zwiedzania i zabezpieczany przed dalszym niszczeniem.



Godzinę drogi od Sandomierza kolejne miejsce na przestanek tym razem odrobinę sentymentalny. Miała być przyjemność tyko da dzieci, a okazało się , że dla dorosłych też. Jedyna taka możliwość żeby przenieść się albo przypomnieć jak wygląda dziecięcy świat wyobraźni. Pacanów swoją sławę zawdzięcza postaci Koziołka Matołka z utworów Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza. Od 2010 w tym niewieskim miasteczku jest Europejskie Centrum Bajki, gdzie można stać się przez chwilę dzieckiem.


W Pacanowie kozy kują
więc Koziołek, mądra głowa,
błąka się po całym świecie,
aby dojść do Pacanowa.

Westchnął cicho nasz koziołek
i znów poszedł biedaczysko
po szerokim szukać świecie
tego co jest bardzo blisko.

Mądre ?



poniedziałek, 29 stycznia 2018

od zawsze projektowałam

W czasach kiedy w latach 80 - tych i 90 - tych królowały w polskich domach meblościanki i wszystkie odcienie brązów i beżów ... ja już wtedy szalałam.
Z perspektywy czasu widzę, że zawsze było to dla mnie ważne w jakim otoczeniu przebywam. Myślę, że to nie było powszechne żeby nastolatka zaoszczędzone pieniądze wydawała na meble, dywany itp.

Jeszcze jako kilku letnie dziecko zamknęłam się w pokoju i wymalowałam akwarelkami ściany ozdabiając je obrazami z książek z bajkami dla dzieci. Ku wielkiemu delikatnie mówiąc zadziwieniu rodziców pokrywam wytapetowane ściany kolorowymi rysunkami. Cieszyłam się , że na ścianie jest brązowo beżowa tapeta , bo łatwiej po niej malować ... przecież to papier.

Możliwości w tamtym czasie były ograniczone i dlatego np. meble okleiłam czerwoną okleiną w połysku :).

Najbardziej zadziwia mnie fakt mojego wyboru krzesła, stolika i dywanu. Nikomu się to nie podobało :). Plastikowe krzesło kupiłam z uciułanych pieniędzy. Podobnie było ze stolikiem i dywanem.





Serial jaki najbardziej zapamiętałam z tamtych czasów, to "Czterdziestolatek" w tym dwa ulubione odcinki oczywiście dotyczące tematyki wnętrz. W jednym rodzina Karwowskich wynajmuje Iwa z telewizji do zaprojektowania mieszkania. Nie mam pojęcia co mnie tak urzekło w serialowym projektancie wnętrz ale chciałam być taka jak on. Do tej pory zdarza mi się oglądać film tylko dla ciekawych, intrygujących wnętrz. Utkwiła mi też w głowie sztuka "Dusia, Ryba, Wal i Leta" z Adrianną Biedrzyńską i Ewą Błaszczyk, która była przełomowa. Okazało się, że bałagan też jest inspirujący. Na tamte czasy bił z ekranu telewizora kolor scenografii, ubrań aktorek i niebiesko, fioletowych ust Pani Adrianny. Chętnie zobaczyłabym sztukę jeszcze raz żeby sprawdzić czy rzeczywiście taka była kolorowa.