poniedziałek, 15 lutego 2016

powodzianie

Człowiek zawsze uczy się na błędach. Szkoda, że przeważnie na swoich.
Tak też było w przypadku Todda i jego żony Diany. Stracili wszystko podczas powodzi.
Nauczeni doświadczeniem chcieli postawić dom, który nie ucierpiałby przy powodzi tak jak poprzedni.
Zdecydowali się na kontenery i połączyli metalowe pudełka tworząc niewiarygodnie bezpieczną oraz przytulną siedzibę.



Diana w nowym domu chciała mieć miejsce na pracownię malarską i galerię swoich obrazów dlatego takowa znalazła się w korytarzu przy wejściu do budynku. Ściana wejściowa w formie drewnianej mozaiki wraz drzwiami została w całości przygotowana przez właściciela domu. W sumie większość prac budowlanych i wykończeniowych planował, nadzorował i sam wykonywał właściciel. Konstrukcja w pełni przemysłowa nie sprawia wrażenia metalowego magazynu ale raczej odważnej eklektycznej przestrzeni mieszkalnej.
Podziwiam domowników za śmiałe decyzje, czasem bardzo spontaniczne, za zastosowanie odważnej kolorystyki i nieoczywistych połączeń materiałowych.
Jak widać nie każdy potrzebuje architekta żeby stworzyć coś niepowtarzalnego i oryginalnego. Jednak warunkiem konicznym do spełnienia jest posiadanie pewności słuszności swojego myślenia oraz chęć zabawy z tematem.



Zdjęcia ze strony : dianamiller.me
Strona jest własnością Diany Miller mieszkanki domu z kontenerów i równocześnie artystki malującej obrazy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz