niedziela, 28 lutego 2021

fascynacja

Jestem ciekawa co ludzie dowiedzieli się o sobie po długim przymusowym siedzeniu w domu i braku możliwości wyjeżdżania na egzotyczne wycieczki ? Ja wiem, że nigdy się nie nudzę. Raczej zawsze brakuje mi czasu na nowe pomysły, a dzień jest za krótki. Jeszcze jest tyle rzeczy których nie wiem lub nie próbowałam. Mam nową fascynację ! Wazony i wszelkiej maści szkło! W swoich poszukiwaniach w związku z jednym z projektów odkułam prawdziwe cuda ale też polski wymiar sztuki użytkowej. Pierwszą z nich są prace polskiego artysty Zbigniewa Horobowego. Zbigniew Horbowy urodził się w Łanczynie (dawny powiat stanisławowski) i po wojnie został wraz z rodziną przesiedlony do Kargowej pod Zieloną Górą. Postaram się w wakacje odwiedzić to miasteczko. Do Wrocławia przyjechał na studia. Wazon Zbigniewa Horbowego stał swego czasu w moim rodzinnym domu. Kto by pomyślał, bo raczej widzieliśmy w nim po prostu wazon, a też nabrał dla mnie innego wymiaru. Teraz chciałabym go mieć. Flakony i kielichy autorstwa Horbowego zachwyciły świat - trafiały na królewskie dwory (m.in. do szacha Rezy Pahlaviego), do gabinetów głów państw i ambasad. Ale przede wszystkim były luksusem w peerelowskiej szarości. Prace Zbigniewa Horbowego znajdują się w zbiorach Muzeów Narodowych: we Wrocławiu, w Warszawie czy Krakowie, a także za granicą, m.in. w Musée du Verre w Liège oraz nowojorskim The Corning Museum of Glass. Największą pasją artysty były jednak kieliszki, których zaprojektował kilkaset wzorów, m.in. z czaszami, półkoliste, „tulipanowe”, z rozmaicie wyprofilowanym wlewem, proste cylindryczne – o różnych wielkościach i w wielu kolorach. Część z nich prezentowana jest na wystawie stałej Muzeum Narodowego we Wrocławiu „Cudo-Twórcy”. Artysta eksperymentował - opracował technologię „antico”, czyli szkło, które posiadało wewnętrzną strukturę z charakterystycznymi pęcherzykami powietrza i wżerami, tworzył szklane naczynia olśniewające kolorem, blaskiem rubinu i mlecznym błękitem, malachitem i złotem. Miał propozycję współpracy ze Studio Line Rosenthala, jednak wybrał Polanicę, w której udało mu się uruchomić w 1974 Hutę Szkła Artystycznego „Barbara”. Miała stać się polskim Murano. Horbowy zabrał do Polanicy grupę swoich uczniów i zaczął wypuszczać krótkie serie, wymyślać nowe formy i kolory. Polecam wywiad z artystą - exspace.pl
Henryk Albin Tomaszewski pochłaniał książki zwłaszcza biograficzne wybitnych kompozytorów, jak i wybitnych postaci ze świata plastyki. Wielkie dzieła malarstwa czy plastyki poznał w czasie licznych późniejszych podróży. Poznał też szereg hutniczych technik szklarskich. Należy podkreślić, że tylko na początku swojej działalności był związany z zakładem pracy, później okazał się być przysięgłym samotnikiem, pracującym poza środowiskiem innych artystów i jeżeli wiązał się, to na krótko z jakąś uczelnią czy zakładem pracy. Bardzo cenił sobie niezależność i podjął trudną sztukę utrzymania się z wyłącznie ze sprzedaży własnych prac lub rzadko uzyskiwanych zleceniach. Ciągle borykał się z kłopotami finansowymi, aż do czasu, gdy jego dzieła zaczęły być doceniane. Bardzo długo jego jedynymi odbiorcami były placówki muzealne, które miały niestety ograniczone środki finansowe. Dlatego tak usilnie zabiegał niegdyś o wystawy i z różnych względów mu ich odmawiano, często z osobistych i zawiści. Przed wojną kształcił się w Warszawie w Miejskiej Szkole Sztuk Zdobniczych i Malarstwa – wówczas najnowocześniejsza szkoła w Europie. Dostał się bez egzaminów, wyłącznie na podstawie swoich rysunków, później trafił do Akademii Sztuk Pięknych. Studiował malarstwo, ale rzeźba w szkle była jego głównym zainteresowaniem. W czasie wojny był aresztowany i więziony przez Niemców na Pawiaku ponad 9 m-cy (by przetrwać, a już miał rodzinę: żona Maria Babulska i syn Andrzej nielegalnie handlował żywnością). Po II wojnie światowej do 1946 r. jako nauczyciel rysunku pracował w Siedlcach, w 1946 r. został w ramach ówczesnych zwyczajów: powiązania artystów-plastyków z przemysłem, skierowany do Szklarskiej Poręby i tam do 1950 r. tworzył projekty kryształów i pracował w tamtejszej hucie szkła kryształowego „Józefina”(później „Julia”).
Moje pytanie na zakończenie. Dlaczego tak mało wiemy o polskich wybitnych artystach ? Co stoi na przeszkodzie żeby już dzieci w szkołach poznawały polski dorobek sztuki użytkowej i nie tylko użytkowej? Ech ...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza